Autor Wiadomość
motyl
PostWysłany: Pią 9:16, 21 Mar 2008    Temat postu: OBIETNICE TUSKA

Premier wyraził chęć podwyższenia składki zdrowotnej o 1 procent. Tłumacząc z polskiego na nasze, premier chce zabrać nam więcej pieniędzy w podatkach. Jeżeli premier uchodzący za liberalnego chce podnosić podatki, to strach pomyśleć, co na jego miejscu zrobiliby miłośnicy "solidarnego państwa"!
Premier mówi jednak, że pozabiera nam pieniądze dopiero w 2010 roku. "Wcześniej nie można, bo to uderzyłoby w najbiedniejszych" - dodaje. Należy więc rozumieć, że w roku 2010 podnoszenie podatków zacznie uderzać w najbogatszych. Nastąpi taka inwersja ekonomiczna. No to faktycznie, lepiej poczekajmy. Nie wiem, w której szkole pan Tusk uczył się ekonomii, ale z pewnością przepłacił.

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych społeczeństwo podzieliło się na dwie grupy: tych, którzy chcą więcej opieki państwa i tych, którzy chcą więcej wolności w gopodarce. Jedni krzyczeli: "solidarne państwo!", drudzy: "mniejsze podatki!" Wygrali ci drudzy. Wygrali, po czym wzięli się za podnoszenie podatków w imię państwa solidarnego. Czym oni wszyscy się od siebie różnią, do cholery, skoro wszyscy robią to samo? Tym, że jeden jest wyższy, a drugi niższy?

Jak powiada mądra reklama (bo reklamy są mądrością narodów): "skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?" Dlatego przy najbliższych wyborach, zamiast się długo zastanawiać, po prostu rzuć monetą. Bo kogo byś nie wybrał, i tak będzie robił to samo: podniesie podatki, zabierze ci pieniądze i rozda tym, co najgłośniej krzyczą, że potrzebują. Po czym będzie zwoływał konferencje prasowe i mówił, że dba. Bardzo dba. Za twoje pieniądze.

Tym razem jednak pojawiło się nowe zjawisko, na które warto zwrócić uwagę. Panu premierowi bowiem, przy okazji wygłaszania dobrej nowiny o dodatkowej dolewce do koryta, wymsknęła się prawda. Przyznał przecież, że podniesienie podatków najbardziej uderza w najuboższych. Co prawda według pana Tuska zasady ekonomii działają tylko do roku 2010. Ale cieszmy, że chociaż przez te dwa lata 2+2=4. Potem ten trend się zmieni. Ale mimo wszystko, każdy wyciek prawdy z ust wyższych urzędników państwowych jest przyjemną odmianą.

W Polsce partie polityczne wylęgają się, dzielą, mnożą i giną zadziwiająco szybko, ale wszystkie, niezależnie od barwy i odcienia, mają jedną rzecz wspólną: o budżet państwa dbają bardziej niż o budżet obywatela. Dlatego też premier Tusk podczas szczytu zastrzegł, że "podwyższenie składki nie nastąpi kosztem podatku dochodowego i nie uszczupli wpływów do budżetu". Budżet państwa jest z pewnością wdzięczny panu premierowi. Gdybym ja był budżetem, to z radością głosowałbym na pana Tuska, który tak o mnie dba.

"A ja rosnę i rosnę, latem, zimą, na wiosnę" - śpiewa sobie budżet państwa, dokarmiany przez jego liberalną wysokość premiera Donalda Tuska. A my co? My możemy tylko słuchać tej piosenki. W końcu to my za nią płacimy. A jak nam się znudzi, to pamiętajmy, że zawsze można posłuchać czegoś po angielsku. Ciągle jeszcze. I to jest naprawdę dobra wiadomość.

Liberał podnoszący podatki
Martin Lechowicz (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)
/INTERIA/

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group