www.dobrynauczyciel.fora.pl
sprawy nauczycieli
FAQ  ::  Szukaj  ::  Użytkownicy  ::  Grupy  ::  Galerie  ::  Rejestracja  ::  Profil  ::  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ::  Zaloguj


Pani Ptak ćwierka o szkole
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.dobrynauczyciel.fora.pl Strona Główna » Aktualności (prasa, radio, TV)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
filologini58
Aktywny uzytkownik



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 355
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie

PostWysłany: Pią 21:55, 04 Kwi 2008    Temat postu: Pani Ptak ćwierka o szkole

Kto uczy twoje dzieci?
Rozmawiali Marek Wąs, Marek Sterlingow
2008-04-04, Źródło: Gazeta Wyborcza

* Bożena Ptak, nauczycielka polskiego w I Zespole Szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Gdańsku. Poetka, publicystka, w latach 80. działaczka opozycji. Mama Klementyny (29 l.) i Szymona (24 l.).
Shocked
[quote]

Rodzice mają prawo wymagać od szkoły dobrego nauczania. A jeśli są pewni, że nauczyciel jest zły, bo nie potrafi przekazać dziecku wiedzy, to doprowadzenie do jego zwolnienia jest ich obowiązkiem - mówi Bożena Ptak, polonistka z Gdańska


Marek Wąs, Marek Sterlingow: - Dziecko przychodzi ze szkoły. My: Odrób lekcje. Ono: Nie mogę. I tak codziennie. Co robić?

Bożena Ptak*: - Nie panikować.

Jak nie panikować, gdy dziecko wymyśla tysiąc powodów byle tylko nie pracować. Nic nie zrozumiał z lekcji, uczą go głupot albo zwyczajnie kłamie, że nic nie zadano. Co wtedy? Odrabiać za niego? Szukać korepetytora?

- Często się zdarza, że dziecko nic z lekcji nie wyniosło, cały dzień uczono je głupot i na koniec zadano do rozwiązania problemy niczym Einsteinowi. Dlatego z szukaniem korepetytora radzę się wstrzymać. Nauczyciele mają obowiązek nie tylko uczyć, ale i nauczyć. W dziewięciu przypadkach na dziesięć wina leży po stronie szkoły. Najpierw zapytajmy, jaka jest, a jaka powinna być szkoła.

Jaka?

- Szkoła to rodzice, dzieci i my - nauczyciele. Rodzice muszą zrozumieć, że mają prawo wymagać od szkoły dobrego nauczania. Bez znaczenia, czy posłali dzieci do szkoły prywatnej, czy publicznej. Płacą podatki, więc od nauczycieli szkoły publicznej też mogą wymagać.

Od czego zacząć?

- Od dobrego poznania nauczycieli. Ja staram się już na pierwszym spotkaniu z rodzicami określić nasze role. Mówię o swojej i szkoły koncepcji nauczania i o oczekiwaniach wobec nich. Przechodzę z rodzicami na ty, aby zmniejszyć dystans i ułatwić komunikację. Uświadamiam im ich prawa. Wymieniamy telefony, aby w razie konieczności być w kontakcie. Rodzic musi wiedzieć, gdzie szukać pomocy w przypadku narkotyków, przemocy, ucieczek z domu itd.

Nie każdy nauczyciel daje rodzicom numer komórki.

- Moje pokolenie komórkę poznało bardzo późno. To dzieci nauczyły mnie, jak z niej korzystać. Nauczycieli, którzy nie wiedzą, po co mają komórki, zwolniłabym z pracy. Nie zajmujemy się przecież produkcją cukierków.

Rodzice powinni domagać się zwolnienia nauczyciela, który nie spełnia ich oczekiwań?

- Z wyrokami zawsze trzeba ostrożnie. Ale kiedy są przekonani, że nauczyciel jest zły, bo nie potrafi przekazać dziecku wiedzy, to doprowadzenie do jego zwolnienia jest ich obowiązkiem. Nie mówiąc o sytuacjach skrajnych - psychicznego znęcania się czy molestowania.

Czyli co? Idziemy do dyrektorki i żądamy zwolnienia matematyka, bo słabo uczy? Przecież dzień później nasze dziecko dostanie jedynkę z matmy.

- Czasem trzeba się narazić, żeby ten chory system zmienić. To nie jest łatwe. Trzeba wstać na wywiadówce i zapytać innych rodziców: Czy wasze dzieci też dostają same dwóje z klasówek z matmy i nie potrafią odrobić lekcji? Tak? To coś jest na rzeczy. Idziemy i żądamy od dyrektora zatrudnienia lepszego nauczyciela, bo chcemy, aby matmę dzieciaki umiały i poradziły sobie z testami, które decydują o jakości szkół średnich, do których się wybierają.

Trudna do wyobrażenia scena.

- Tu chodzi o wasze dzieci! Takie zachowanie to obowiązek! Zamiast odrabiać za dziecko lekcje, zainteresujcie się, kto i jak uczy wasze dzieci.

Nauczyciel w Polsce jest nie do ruszenia.

- Prawda to i nieprawda. Z dwóch powodów. Pierwszy to karta nauczyciela, którą należałoby natychmiast spalić. Czyni nauczyciela nieusuwalnym, likwiduje konkurencję, promuje miernoty i święte krowy. Drugi i ważniejszy powód to bierna postawa rodziców. A oni w szkole powinni współpracować, kontrolować, wymagać.

To możliwe tylko w szkołach prywatnych.

- Bzdura. Świadomi swoich praw rodzice, jak będą chcieli, to z każdej szkoły publicznej zrobią najlepszą w mieście.
Doprowadziła kiedyś pani do zwolnienia nauczyciela?

- W szkole syna wuefista rzucał dzieciom piłkę i na dwie godziny znikał. Dorabiał jako taksówkarz. W dyrekcji odbiłam się jak od ściany. Rodzice bali się i uważali, że WF to nic ważnego. No to podburzyłam syna, a on inne dzieci. Gdy trzy klasy przyniosły dyrektorce petycję z żądaniem zwolnienia gościa, nie miała wyjścia.

Jak ojciec wstanie na wywiadówce i zażąda zwolnienia nauczyciela, to wyjdzie na krzykacza.

- Posłać na korepetycje najłatwiej. Tylko że one nie zastąpią szkoły. Obserwujmy, co się z dzieckiem dzieje. Których nauczycieli nie szanuje i dlaczego? Z jakimi przedmiotami sobie nie radzi? Jeśli jako jedyne w klasie ma słabe oceny z fizyki, to znaczy, że musi się podciągnąć. Ale jeśli dotyczy to większej grupy uczniów, to problem leży po stronie nauczyciela.

Wróćmy do odrabiania lekcji. Pomagać czy nie?

- Zależy, jak rozumiemy słowo "pomagać". Uczyć się tego, co nam dawno wywiało z głowy, aby odrabiać za dziecko zadania? Nie o to chodzi. Należy współpracować ze szkołą i nauczycielem przedmiotu, z którym dzieciak ma kłopoty. Uczyć dziecko odwagi, aby nie bało się podejść do nauczyciela i poprosić o wytłumaczenie. Kiedy ten odmówi, wtedy zastanawiać się, co zrobić z pracownikiem, który nie wywiązuje się ze swych obowiązków.

Z niektórymi dziećmi trzeba posiedzieć, aby nauczyć je systematycznej pracy, wesprzeć. Wiem, jak to jest. Też przychodzę z pracy zmęczona i chciałabym zatopić się w fotelu przed telewizorem, a tu ten gówniarz zawraca mi głowę czymś, o czym nie mam pojęcia. Albo siedzi w swoim pokoju przed komputerem, a ja oddycham z ulgą, że mam święty spokój. Dopiero wywiadówka budzi moje przerażenie, więc wracam z niej i robię dzieciakowi pranie mózgu.

Pani pomagała w lekcjach swoim dzieciom?

- Córka chciała mieć korepetycje np. z fizyki, z którą sobie nie radziła, i wiedziała, że ja jej nie wesprę. I choć nóż mi się w kieszeni otwierał, spełniałam jej prośbę. Nauczycielka matematyki po rozmowie ze mną pomogła. Ale z panią od fizyki nie było rozmowy. Przed jej obliczem sama czułam się jak uczniak.

Czasami żałuję, że wtedy odpuściłam, uważając, że mam szczególnie tępe dziecko z tej fizyki. Dziś od moich absolwentów, którzy chodzą do tego samego ogólniaka, słyszę podobne narzekania. Pani nadal uczy, ale to już nie mój problem, aż taką "siłaczką" nie jestem.

Ale na czym ma polegać pomoc dzieciom w domu?

- Z dzieckiem należy rozmawiać, a nie tylko wymagać. Podejmować poważne tematy, nawet przy obieraniu ziemniaków. Gimnazjaliści są w takim wieku, że usiądą przed komputerem i rodzice przez całe tygodnie mogą się z nimi spotykać tylko np. przy drzwiach do łazienki. Nawiązanie kontaktu wymaga wysiłku. Warto go podjąć, żeby się zorientować, jaki jest poziom wiedzy ogólnej naszych dzieci, jakim językiem się posługują. Kiedy w klasie czytamy tekst, to uczeń ma obowiązek zgłosić się, gdy nie rozumie jakiegoś słowa. Jak nie podniesie ręki, a ja zapytam go potem o znaczenie i nie będzie go znał, to dostaje jedynkę. Zależy mi na tym, aby miały odwagę pytać teraz, kiedy na pytania pora, bo potem już będzie wstyd. Wiecie, jakich słów nie rozumieją? Koalicja, weryfikować, debata, imponować, sukmana, fajerka - a przecież obowiązujące lektury pełne są tego słownictwa.

To świadczy o tym, że mało rozmawiamy w naszych rodzinach. Nagle przebudzony wywiadówką ojciec siada z dzieckiem do lekcji historii, nadaje jakieś mądre rzeczy, a mały go nie rozumie, przytakuje bez pojęcia, o czym mowa. Nie znamy nawet możliwości językowych naszego potomka. Cieszy nas, że zapewniliśmy mu lekcje z języka angielskiego i lepiej od nas się nim posługuje. I to niby ma być ta pomoc?

Powiedziała pani na początku, że dzieci uczą się w szkole bzdur.

- Dzwoni do mnie przed północą bezradna matka bardzo zdolnej uczennicy: "Bożena, szlag mnie trafia, już dwie godziny Paulina wkuwa nazwy tych kości i prosi, abym ją przepytała. Nie wchodzi jej to do głowy". To przykład bzdury, której muszą się uczyć nasze dzieci. Wszystkie przylądki w Afryce, wzory chemiczne itd. Jakby nie było internetu, encyklopedii...

Dlaczego podczas testu obok ucznia nie może leżeć słownik czy atlas. Ja bym pozwoliła im nawet korzystać z internetu. Przecież umiejętność zdobycia informacji jest ważniejsza od bezmyślnego kucia.

Rozmawiała pani z nauczycielką, która kazała te nazwy kości wkuwać?

- Nie tylko z nią. Często dyskutujemy w gronie pedagogicznym o programach nauczania. Ale tu też mamy do czynienia z zamkniętym kręgiem. Nauczycielka biologii tłumaczy mi, że w teście może pojawić się pytanie o te cholerne kości i ona musi tego wymagać, żeby nie obniżać szans uczniów w dostaniu się do liceum. Programy są przeładowane, że wtłacza się młodzieży wiadomości w życiu przydatne tylko specjalistom, ba naukowcom.

Pani też to robi?

- Tak, wbijam im do głów nazwy jakichś form gramatycznych. Nie mam innego wyjścia, bo system opiera się na testach. Przyznam się, że swoim uzdolnionym w dziedzinie fizyki, geografii czy chemii uczniom wiele odpuszczam, ale biada tym, którzy wykazują szczególne humanistyczne zdolności... Wszystkie soki wyciskam z nich i z siebie, aby rozwijać naturalne zainteresowania i talenty.
Testy są złym rozwiązaniem?

- Są rozwiązaniem najłatwiejszym. Pozwalają uniknąć korupcji - klarowne wymagania, klarowna punktacja, nic nie da się oszukać. Jednak test nie ujawnia szczególnych talentów, i w tym bieda. Uważam, że testy powinny też służyć ocenie umiejętności nauczyciela. Owszem, po wynikach testów porównuje się poziom nauczania w poszczególnych szkołach. Ale jakoś nie słyszałam, żeby porównywano wyniki nauczania konkretnych nauczycieli, i żeby z tego powodu któryś dostał po uszach.

To, co robić, kiedy dziecko mówi, że uczą go głupot, my się z nim zgadzamy, ale wiemy, że i tak musi głupotę wykuć?

- Powiedzieć prawdę. Masz rację, ten wzór z fizyki do niczego ci się w życiu nie przyda, ale może być potrzebny na teście. Nie chcesz się go uczyć, to twoje ryzyko, możesz za to ponieść konsekwencje. Naprawdę warto być z dzieckiem szczerym w każdej sprawie.

Zaufanie, dobry kontakt z dzieckiem są ważniejsze od nauki?

- Wbrew powszechnej opinii dzieci z nauką sobie jakoś radzą. Większy problem stanowią dla nich relacje z rodzicami. Dlatego jeśli chcecie pomóc dzieciom w szkole - zacznijcie od siebie. Zbliżcie się do nich i zaufajcie. Potem skierujcie uwagę na szkołę, a okaże się, że z odrabianiem lekcji problem jest mniejszy, niż myśleliście, i nie trzeba wydawać pieniędzy na korepetycje. I nie dzwońcie do mnie w sprawie bzdur w podręcznikach. tylko do tych, którzy decydują o szkolnych programach. To wy wybieracie posłów i senatorów.

Shocked
Cytat:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aga
Gość






PostWysłany: Pią 22:41, 04 Kwi 2008    Temat postu:

Dlaczego w mediach pojawiają się tylko artykuły tego typu? Czy zauważyliście, że jest wszędzie nagonka na nauczycieli. Dlaczego nie pisze się o pozytywnych przykładach. To bzdura, że mamy być do dyspozycji rodziców cały czas, przecież jesteśmy ludzmi, którzy mają swoje rodziny, swoje problemy. Zdarzyło mi się dla dobra dziecka dać numer telefonu i potem miałam telefony w najbłahszych sprawach, o przedziwnych porach. To jest zawód jak każdy inny, a nie żadna misja. Nie wierzę, że jakiś normalny nauczyciel może tak myśleć!!!
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Pią 22:42, 04 Kwi 2008    Temat postu:

chory babsztyl ..... i tyle
Powrót do góry
Gość







PostWysłany: Pią 23:11, 04 Kwi 2008    Temat postu:

Dzięki takim wypowiedziom społeczeństwo ma nas za nierobów i skurczybyków. Tylko że jest dokładnie odwrotnie! Nie ma mowy o obijaniu sie w szkole, nie te czasy! Jeżeli ta pani jest tak doskonała, proszę bardzo, ale czy musi podcinać innych, czy to jest etyczne? Jest mnóstwo wspaniałych nauczycieli, którzy sie z tym nie obnoszą po gazetach i nie wrzucaja kamyczków do cudzych ogródków. Wstyd i żenada pani polonistko!
Powrót do góry
A
Aktywny uzytkownik



Dołączył: 21 Mar 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Centralna Polska

PostWysłany: Pią 23:12, 04 Kwi 2008    Temat postu: Pani Ptak ćwierka o szkole

Pani Ptak ćwierka ,a z nią coraz radośniej Wyborcza.Tuba Hallowej i Mordasewicza

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
klarysa
Gość






PostWysłany: Sob 6:01, 05 Kwi 2008    Temat postu: ale hipokrytka!

Ma troche racji, bo w sprawach programów to się z nią zgadzam, ale... Jak o jej dziecko chodziło, to podkablowała i doprowadziła do zwolnienia innego nauczyciela, ale poza tym to "taka siłaczką nie jest"...
Powrót do góry
germanistka




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: pólnocna Polska

PostWysłany: Sob 12:24, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Przez takie idiotki społeczeństwo nas nie lubi. Ta baba porusza wprawdzie istotne problemy, ale dlaczego obarcza winą nauczycieli. Przecież to wina systemu. Co nauczyciele mają poradzić na to , że podstawa programowa jest taka a nie inna? Kto odpowiada za przygotowanie nauczycieli do zawodu? Studia swoją droga, a życie swoją
A zarobki? Czy nauczyciel może być wypoczęty i pozytywnie nastawiony do pracy, jęśli musi dodatkowo pracować, bo mu nie wystarcza do pierwszego. Koleżanka wyjeżdża w wakacje do Anglii na zmywak. Już widzę, jak wróci radosna we wrześniu do pracy.
Poza tym nie znalazłam w wypowiedzi tej zarozumiałej pani ani jednego dowodu na to, że ona sama jest dobrą nauczycielką. Jest dobra, bo krytykuje innych. Tak się nie buduje autorytetu.
A ile w niej złości i żółci na wątrobie? Czy można być dobrym nauczycielem, siejąc nienawiść? Wszystkich by pozwalniała. Widać tu jakieś niezaspokojone aspiracje. Mam nadzieję, że taka jędza nigdy nie będzie uczyć moich dzieci. I jeszcze jedno. GW kupiłam wczoraj ostatni raz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
chemik




Dołączył: 16 Mar 2008
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:46, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Ja uczę chemii w gimnazjum moi uczniowie mają w smetrze po 10 ocen tak naprawdę. Wielu znich ma obok szesciu piatek dwie jedynki. Czasem zdarza się że na 25 osob jedynke dostanie 19. To ma oznaczać że jestem złym nauczycielem??? Jesli to to ok Ale dwa słowa wyjasnienia musze napisać jedynke zawsze mozna poprawic a jezeli mam do czynienia z grupa o ilorazie inteligencji poniżej przcietnej to jak mam ich uczyc mam odpuscic zadania i stawiac im piątki ???? Ile osob w naszym społeczeństwie umie uczyc sie scisłych przedmiotów ??? W moim odczuciu niewielu więc jezeli mama (urzędniczka) i tata (spawacz) nie umieli fizyki czy chemii to ich dziecko nawet przy najwiekszej siłaczce ich tez umiec nie będzie no bo niby skad ma wziasc ten RAM w głowie. Takie pieprzenie o złych i dobrych mnie wkurza. Owszem jest sporo kiespkich nauczycieli ale kryterium ilosci jedynek na kartkówce to raczej kiepski pomysł aby oceniac nauczyciela. Ja osobiscie chce uczyc na dobrym poziomie dlatego zdarzaja sie sytuacje gdzie uczniowie dostaja jedynki. Takie pier.... doprowadzi do tego że i tak juz zastraszony nauczyciel bedzie stawiał same piatki czy o to chodzi???
PS RAM Random Access Machine czyli pamiec operacyjna Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prometeusz
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:53, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Wysłałem Pani Bozenie zaproszenie na nasze forum moze wpadnie SmileSmileSmileSmile
ponizej email do tej "mądrej " kobiety [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prometeusz dnia Sob 12:54, 05 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prometeusz
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:20, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Rozmawiałem telefonicznie z panią Bożena Ptak . Powiedziała że artykuł w wywborczej ukazał sie okrojony całośc obiecała zamieścic na naszym forum telefon do pani Bozeny Ptak znajduje się na jej stronie internetowej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
germanistka




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: pólnocna Polska

PostWysłany: Sob 14:13, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Nie ma sensu z tą panią polemizować. Nie będziemy udawadniać, że nie jesteśmy wielbłądami. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ten artykuł powinien być pretekstem do rozpoczęcia dyskusji na temat naszego chorego systeu szkolnictwa. Bo czy redaktorzy GW orientują się np. że nauczyciel sam musi sobie wszystko kupić, aby poprowadzić lekcje. U nas była taka sytuacja, że dyrektor rozdał długopisy na radzie, żeby wypełnić ankietę przed konkursem, a potem kazał je oddać. A jak mi się skończył czerwony długopis i nie miałam czasu, żeby wyjść na zakupy, tp przez trzy dni pożyczałam od dzieci. W szkole nic nie ma. Czytałam niedawno, że Polacy wynoszą z biura wszystko, co się da. Ja wynoszę z domu.
W ubiegłym roku miałam studentkę-praktykantkę. Poświęcałam jej wiele czasu. Za friko. Za opiekę nad stażystką dostawałam 6 zł na rękę. Czy ktoś o tym wie? Nie sądzę, że pani Ptak dopłaca do swojej pracy. Nie bez powodu zrezygnowała z etatu w szkole publicznej. Nie chce mi się więcej o tym pisać. Dodam tylko, że na nasze forum zaprosiłam redaktorów GW.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
A
Aktywny uzytkownik



Dołączył: 21 Mar 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Centralna Polska

PostWysłany: Sob 14:36, 05 Kwi 2008    Temat postu: Pani Ptak ćwierka o szkole

Czy redaktorzy przyjmą zaproszenie? Osobiście wątpię.Ćwierkają rzeczywiście coraz radośniej (dzisiejsze wydanie GW).Z zamieszczonego dzisiaj artykułu ("Korepetycje to skandal") autorstwa dyrektora Prywatnego LO w Lublinie,pracownika UMCS można m.in.doczytać się,że pan Kalbarczyk ma nadzieję na załapanie się na serię szkoleń finansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego.Aby móc zacząć znowu szkolić trzeba zmienić system awansów(jest to w tekście) i maszynka do robienia kasy znowu pójdzie w ruch.Moja znajoma na początku lat siedemdziesiątych została awansowana na nauczyciela dyplomowanego(dokument ten cały czas przechowuje),następnie po 2000 roku jeszcze raz zrobiła dyplomowanego i całkiem poważnie zastanawia się,czy gdyby nie to,że od września jest na emeryturze (60 lat) nie okazałoby się,że znowu musi zdobywać nowe stopnie awansu,bo anulowano ten aktualnie zdobyty .Jest w tym artykule sporo innych bzdur...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
A
Aktywny uzytkownik



Dołączył: 21 Mar 2008
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Centralna Polska

PostWysłany: Sob 14:44, 05 Kwi 2008    Temat postu: Pani Ptak ćwierka o szkole

Nie pamiętam dobrze daty pierwszego dyplomowania znajomej,ale to były lata siededziesiąte,ale pewnie nie ich początek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prometeusz
Administrator



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:12, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Bozena Ptak(autorka artykułu) pisze w emailu do mnie cytuję
"Niestety jestem głąbem komputerowym i nie potrafię się zalogować. Do Wyborczej udało mi się ,a z Wami mam kłopot. Ciągle mnie odrzucacie. Nie wiem, na czym to polega. Proszę o instrukcję, bom humanistka i korzystam jako stara baba z nowoczesności jak małpa. Pozdrawiam i proszę forumowiczów powiadomić o moich brakach w dziedzinie komputeryzacji. Czytałam i wiem, co o mnie myślą. Jeżeli użytkownikami forum są sami nauczyciele, to przyjdzie mi pewno wkrótce popełnić samobójstwo. "


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Prometeusz dnia Sob 21:22, 05 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
filologini58
Aktywny uzytkownik



Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 355
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 21 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpackie

PostWysłany: Sob 21:25, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Czekamy cierpliwie na panią Ptak! Może uda jej się w końcu zalogować. Jak sama nie zdoła, to może dzieci jej pomogą? Jakby nie było, brawo dla pani Ptak za podjęcie próby dialogu ze środowiskiem, z którym, mam nadzieję się utożsamia. Monolitem na pewno nie jesteśmy i jako nauczyciele powinniśmy umieć dyskutować tak, aby nie działać na własną szkodę. To może być szansa dla pani Ptak, aby się zrehabilitować.
Ukłony dla Prometeusza za dobrą akcję. Doprowadźmy ją do końca:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.dobrynauczyciel.fora.pl Strona Główna » Aktualności (prasa, radio, TV) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
  ::  
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group   ::   template subEarth by Kisioł. Programosy   ::  
Regulamin